poniedziałek, 22 marca 2010

"Przedwiośnie"

Nad każdą kałużą
jest sztorm nie do opisania…

koła samochodów wzburzają
fale
a żagle białych spodni
zwinięte w cholewki kaloszy
całe w błocie
tęsknią za suchym językiem słońca.

Przy wrzasku słowika (a może to było szczekanie)
o 7.15 wstało dziś
mokre
uślinione słońce

roztapia właśnie przed domem ostatnie porcje lodów
I pluje z rynny

jak niewychowany małolat
a każdy kto wychodzi z domu

grzęźnie w twoich oczach
brązowych jak błoto
z wiosennych roztopów



z dedykacją dla D.K

"Dwudziesta druga trzydzieści"

będziemy czekać z rozszerzonymi źrenicami
pod migocącym ekranem w niebieskiej poświacie
aż zadrży powietrze
aż ktoś zmąci ciszę

odkręci wodę
zejdzie z psem na dół

a może nawet zgrzytnie klucz w zamku

wyskoczę z łóżka myśląc że to ty
po drodze gubiąc piżamę

ty wstaniesz ziewniesz podejdziesz do drzwi
i smutnym prawym okiem wyjrzysz na klatkę
pusto

wrócimy na kanapę może dziś późno wrócisz z pracy
może gdzieś poszłam do znajomych

podam ci pilot byś zmienił kanał i zaśniemy
nie zamykając oczu tęskniąc za sobą

Gdynia Orłowo