jest sztorm nie do opisania…
koła samochodów wzburzają
fale
a żagle białych spodni
zwinięte w cholewki kaloszy
całe w błocie
tęsknią za suchym językiem słońca.
Przy wrzasku słowika (a może to było szczekanie)
o 7.15 wstało dziś
mokre
uślinione słońce
roztapia właśnie przed domem ostatnie porcje lodów
I pluje z rynny
jak niewychowany małolat
a każdy kto wychodzi z domu
grzęźnie w twoich oczach
brązowych jak błoto
z wiosennych roztopów
z dedykacją dla D.K
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz