Łóżko gdy wydaje się już moje musze
zostawić niepościelone
obudzić się odejść
Pościel gdy układa się na kształt ciała
a moje kilogramy lekkiej nadwagi
zaczynają tulić z pasją
nieswoje krawędzie
zsuwa się z bioder
i straszy mrozem
Nie mam prawa do żadnego z tych domów
wspominać pamiętać
Trzymam wszystkie drzazgi, okruchy
Nie ma miejsca na mnie
Przez chwile
byłam
Patrzę w okna gdy mijam
odsuwam w myślach firanki
zostałam tam
żal zostawiać
nic nie zostało
byłam
z marzeń
Zostawiam je wszędzie gdzie chociaż na chwilę
uda mi się zasnąć
Fruwają jak kurz