Bilety za drogie, pieszo nie dam rady
okradli
mnie z chęci powrotu do domu
za dużo sobie liczą
za mój sen
i spokój
ciepłą kolację,
Złodzieje.
Godzina polskiego kosztuje pięć
polskich
złotych a niemiecki parę euro
od ciotki
co razem daje na miesiąc
jakieś kilka zgrzytów
autostop we wtorki i wagary gdy trzeba
spędziłam raz noc na dworcu
pod barem przy targu parę minut w szaletach
czekałam na szybowiec nadętych ambicji
erudycji grom jasny jaśnisty
i coś jeszcze.
Ten sam staruszek ciągle przewraca się na zdezelowanym chodniku
bieda z nędzą i siatami siedzi codziennie z dupą na zimnym betonowym murze
ta sama trasa
dojadą do domu i zapomną,
a ja zawsze na dworcu przeklinam to miasto
i głupio robię że wracam
od autora: O ludziach bezdomnych, których każdy dzień życia wart jest określoną sumę. Mini-auto-biografia, bardzo osobisty wiersz.
edit: Utwór ten w zestawie z wierszem pt. "Akuszerka" zdobył pierwszą nagrodę w III edycji konkursu "O srebrne pióro MDK" / Białystok 2009
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz