W okularach a la Stańczyk
a może a la babcia z siwymi włosami nakręconymi na wałki
z kotem na kolanach w fotelu
przed telewizorem w którym
roi się od żydów
otwierasz dział polityka
i o dziwo nie klniesz nie zapalasz papierosa
nie pijasz kawy
ślinisz palce przewracasz strony
Nigdy nie byłam za mała by rozmawiać o Wałęsie
i innych nic nie wartych
zawsze wiedziałam kto był czemu winien
na co idą podatki
kto teraz trzęsie Polską jak nie ci sami
zawsze wiedziałeś kto kłamie
byliśmy mądrzy
ufaliśmy
sobie
Pamiętam jak chodziliśmy do skupu
sprzedawać chłam makulaturę
By szła w obieg kupowaliśmy lizaki
I kolejny dziennik
Oleńko, latawce! wyrwałeś stronę z portretem prezesa
Składa się na pół, potem jeszcze raz
Zagina po bokach
i robisz zamach. Prezes szybował nad rabatami kwiatów
nad piaskownicą
Dziadku rakieta! Jaka rakieta! Wiatr ją niesie, jaka rakieta!
Prezes szybował z Kolna do Warszawy
na ważne posiedzenie
Szykowałeś wnuczkę do startu w wyborach
od autora: Od dziecka ciągnie mnie do polityki ;-) Wiersz dedykuję mojemu dziadkowi Kazimierzowi.
edit:Wiersz ten zajął pierwsze miejsce w X edycji ogólnopolskiego "Czerwcowego Konkursu Jednego Wiersza" Łomża 2009
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz