Moja wiara ma niepołamane
gałęzie sosnowe, igliwiem pachnie.
Moja wiara starte ma buty
już tyle idealnych ścieżek deptała
wprost do piekła.
Jest okrętem wojennym
na morza dnie, torpedą co burzy
ławice kolorowych ryb.
A we wszystkie dni od niewoli dojrzałe
sypie głowę z Feniksa popiołem.
Może mi kiedyś Rybak wybaczy
pustą łódź i echo odbijające dogmaty
od jałowych skał.
I ten strach przed wędką miłosierdzia
na którą pragnie mnie chwycić.
od autora: Do tego wiersza mam ogromny sentyment, bo jest pierwszym, dzięki któremu mnie dostrzeżono, za którego dostałam pierwszy dyplom i pierwszą nagrodę ;-)
Czerwcowy Konkurs Jednego Wiersza, Łomża 2007
Też mam do niego sentyment, bo jest pierwszym jaki był ulubionym moim:)
OdpowiedzUsuńMilala