Potrzebuję kąpieli
ciepłego letniego deszczu
ukojenia.
Miliony kropel
niech otulą mnie grzmotami
Spłyną po karku aż do nagich stóp
uziemią namiętności.
Lej deszczu! Obmyj
z resztek tętna
nadgorliwe ciało
zamień w wilgoć serce-
chcę być nimfą.
Rozebrana z niepokojów
przytulę policzek do trawy
i wsiąknę w nią jak woda.
Szeptem
Szeptem wyszepczę
Że zapominam
Spadł na mnie cały lipiec.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz